W tamtym tygodniu gościłam na Podkarpaciu.
Pogoda generalnie dopisała, choć miało być deszczowo. Dotleniłam się za wszystkie czasy :) Jednak domek z wielkim ogrodem to jest coś.
Wybrałam się również w Bieszczady, ale z braku czasu "zwiedzałam je od dołu" ;) I tak są piękne, a Jezioro Solińskie...hmm malownicze.
Nie rozumiem tylko czemu tam sprzedają ciupagi i kowbojskie kapelusze...ale interes się kręci.
Teraz siedzę w domu, upał niemiłosierny, od czasu do czasu przechodzą burze - tak było w tym tygodniu. Na szczęście przyroda pozwoliła na obejrzenie meczy siatkarskiej Ligi Światowej i nie zabrała mi Polsatu :)
Za 3 tygodnie nad morze, ale do tego czasu wypadałoby coś porobić z pracą magisterską...ehh...strasznie mi się nie chce :( Odkładam tak z dnia na dzień, ale już w przyszłym tygodniu coś zrobię, może nawet w ten weekend. Już się chyba dość wynudziłam.
A co u was?