A może tak morze?
Właśnie dziś wróciłam z tygodniowych wakacji nad polskim zimnym Bałtykiem :P
Pogoda względnie dopisała, zdążyłam się spiec, więc spoko ;P Z tym moim brakiem albedo to jednak nie wyszło tak jak chciałam, ale widocznie pewnych rzeczy się nie przeskoczy ;)
Co oprócz Bałtyku? Chociażby urokliwy (i zatłoczony) półwysep Helski, albo Sopot pełen przepychu i luksusowych hoteli i oczywiście fale na morzu :)
Gdyby nie małe dolegliwości zdrowotne, byłoby super.
Co do Władysławowa, to takie trochę nudnawe miejsce... jedna aleja gwiazd sportu, ośrodek przygotowań olimpijskich Cetniewo, port, plaża (te pety w piasku...), nawciskane domki i dyskoteki wszędzie (rany jakie to nie moje klimaty) - i właściwie tyle ;P
Wszędzie pełno brązowych foczek opalających się na...czarno? Bo już chyba bardziej po solarce się nie da, a jednak się opalają...no i marnych szpanerów pełno. Jakoś swobodniej się czuję w górach - tam jest klimatycznie. Tutaj klimat miało tylko molo w Sopocie.
Wiem, narzekam. To na koniec optymistycznie...hmm...żarcie było dobre ;P Nie schudłam w ogóle nooo...
A teraz idę spać, bo mnie podróż wykończyła...
Acha, jeszcze jedno. Autostrady w Polsce są, sama widziałam fragmenty trzech ;P (A4 wiadomo w zasadzie cała, do tego A1 i A2 - obydwa kawałki już płatne :/)
powrót