3 marca 2009 23:28
Czy naprawdę jest juz aż tak źle?
Wrócę do sytuacji stosunkowo niedawnej, równie załamującej co zaskakującej, a mianowicie do wybryków poza antenowych pana Kamila Durczoka. Miałam nie poruszać tego tematu, bo przecież i pan Lis został przyłapany na rzucaniu mięsem i draki nie było, jednak tym razem i ja zajmę stanowisko w tej sprawie.
Pana Durczoka lubię i cenię (nie użyję czasu przeszłego) już od dawna, gdy jeszcze pracował w TVP. Zawsze wydawał mi się człowiekiem wysokiej kultury (na tyle, na ile odbiornik tv pozwala). Jakież więc było moje zdziwienie, gdy obejrzałam sławetny filmik o "upierd*** farbą stole". Czy to ten sam pan Kamil?? O zgrozo, ten sam. Ja bardzo przepraszam, że się tak bulwersuję (ktoś mógłby rzec, że jak dziecię), ale ja wszystko rozumiem: stres, odpowiedzialność, żeby to jakoś wyglądało, wkurzenie, człowiekowi może się zdarzyć, że powie coś niecenzuralnego, ale zaraz taka wiązanka jak z blokowiska?! Oj panie Kamilu nieładnie.
Duża część społeczeństwa nie widzi w tym nic złego i pisze, że przecież wszyscy tak mówią, że to normalka. Normalka? Ja sobie wypraszam, do tego społeczeństwa nie należę i należeć nie chcę, bo przekleństwami się zwyczajnie brzydzę. Skoro jednak dla tak dużej ilości ludzi jest to normalne, to przeraża mnie to, bo to jest upadek języka...a co za tym idzie kultury...skoro juz nawet dość swobodnie używa takich słów pan Kutz. Mam nadzieję, że chociaż prof. Miodek albo pan Bogusław Kaczyński wysławiają się normalnie... potrzeba nam autorytetów i to na gwałt i raczej nie takich jak pan Durczok.
Podczas pisania tej notki, w tv aluzja do stołu padła 2 razy i pada naprawdę bardzo często w samym tylko tvnie ;) Większość obraca to w
żart (Szymon w walentynki w tvn24 w najlepszy sposób :D), z resztą tak
jak sam zainteresowany parę dni później w Faktach. Z czasem się już
wszyscy tematem znudzą i zapomną.
Mimo tego wszystkiego, co tu napisałam nadal uważam pana Kamila za bardzo dobrego dziennikarza, jednego z najlepszych, sympatycznego z wyglądu...pozostałe rzeczy nie mnie oceniać tak naprawdę.
Komentarze (0)17 marca 2009 20:41
Żeby nie zwariować...
Początki są trudne, ale ten początek semestru jakiś bardziej intensywny niż wcześniejsze... Już 2 kolokwia w tym tygodniu, a do tego czytanie, streszczanie, klikanie w mapy i pisanie dziwnych analiz oraz kartografia matematyczna, której nie ogarniam...
Znowu się zacznie...wyścig z czasem i nieustanne myślenie o tym jak tu czas oszukać, bądź jak rozciągnąć dobę, choć o 2 godziny (jak ktoś wie, proszę się podzielić), a ostatnio to nawet o tym jak opanować sztukę bilokacji...
Obym jednak znalazła czas na to, żeby przystanąć i zwyczajnie się zadumać...nad rzeczami ważnymi, ale i błahymi, bo za bardzo dziś świat goni, a my pędzimy razem z nim, żeby nie zostać w tyle.
Czasem trzeba sobie jednak uzmysłowić po co to wszystko...Polecam ten utwór Dżemu, daje do myślenia i jest prawdziwy.
Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam
Śpij, nocą śnij
Niech zły sen cię nigdy więcej nie obudzi,
Teraz śpij
Niech dobry Bóg zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr porywa spokój,
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj, że
Jak na deszczu łza,
cały ten świat nie znaczy nic, a nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil
Najlepszą z twoich chwil
Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia,
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia, bez niepotrzebnych niespełnienia
myśli złych
Jak na deszczu łza,
cały ten świat nie znaczy nic, a nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil
Najlepszą z twoich chwil
Komentarze (0)22 marca 2009 23:30
"Biało czerwony wulkan wybucha"
Taki dzień jak dzisiejszy zdarza się niezwykle rzadko, a taki weekend, jak ten który się właśnie kończy - jeszcze rzadziej.
Zdarzają się sukcesy bardziej lub mniej spektakularne, ważniejsze i mniej ważne, ale jak sięgam pamięcią tylu dobrych osiągnięć naszych sportowców w przeciągu 3 dni nie było dawno.
Wszystko zaczęło się w piątek od skoków narciarskich.
Ostatni weekend lotów w Planicy zaczął się wspaniale dla nas, od
2 miejsca Adama Małysza, który musiał uznać wyższość niejakiego Szchlierenzauera (i znowu on...), ale nie istotne, ważne że było pudło i nagroda
Man Of The Day dla najlepszego skoczka spoza czołówki. Lepiej późno niż wcale, to zaledwie drugie podium w tym kończącym się sezonie, więc cieszyło ogromnie :)
Eksplozję radości wśród stale zmniejszającej się grupie kibiców skoków wywołał sobotni konkurs drużynowy... Mnie absolutnie poraził, zaskoczył i ściął z nóg, tym bardziej, ze konkursu oglądac nie mogłam. Poza tym na co tu patrzeć, na kolejne 7 miejsce i walkę o byt? Nic bardziej mylnego...jak się później okazało przegapiłam
najlepszy konkurs drużynowy w wykonaniu naszych w historii!Polska drużyna zajęła 2 miejsce, ustepując niewiele Norwegom :) Co istotne na podium zabrakło Austrii ;P Sukces dla naszych kolosalny (dla trenera chyba wybawienie) i nie ważne już, że pomogło nam odwołanie 2 serii. Skakali naprawde bardzo dobrze, wyśmienicie wręcz...jakby nie nasi ;)
No cóż, szacuneczek panowie i nawet sztab trenerski na ukłony zasłużył (chociaz nie wiem, czy się zegnę ;)).
Duży sukces, jednak to jeszcze nie było wszystko tego dnia. Swój dobry występ i 3 miejsce w biathlonie zaliczył Sikora, a Justyna Kowalczyk dzieki swoim występom w Falun miała Kryształową Kulę w biegach narciarskich na wyciągnięcie ręki :D
Dla mnie jeszcze dodatkowo pozazimowa, fantastyczna wiadomość, że ZAKSA Kędzierzyn wywalczyła awans do finałowej 4 Plus Ligi siatkarzy :D:D
Ten dzień był piękny! ;P
Niedziela była niczym wisienka na torcie :)
Zaczęło się od pełnych komplikacji, trwających ok. 3 godziny skoków narciarskich, gdzie po 1 serii Stoch był 11, a Małysz prowadził! 2 serii jednak nie odwołano (a byłoby tak pięknie) i ostatecznie Małysza przeskoczył Olli, dając mu i tak świetne 2 miejsce (wróciła forma Adamowi...na sam koniec...to nie tak miało być...ale medal za rok bedzie, tak mówią ;P), a Stoch się poprawił i ostatecznie był 8. Co więcej Małysz został "Man OF The Year", czyli najczęściej stającym na podium skoczkiem spoza czołówki (taki mały sukcesik ;)).
Swoje dołozyła Justyna Kowalczyk, na którą w tym sezonie zawsze można było liczyć i nalezało sie jej :)
Zdobyła dwie Kryształowe Kule - małą i dużą, wygrywając Puchar Świata ze Słowenką o posturze faceta ;)
To był wielki dzień, 2 razy wysłuchaliśmy hymnu (a mogło być i 3 razy), a sukcesy sypały się jeden za drugim jak i podczas całego weekendu. Może nie jest jeszcze tak źle z naszym sportem.. nadchodzi lepsze? Oby.
Wszystkim sportowcom gratuluję!
Podsumowując: 2 Kryształowe Kule, 1 zwycięstwo, 1 Man of the year, 3 drugie miejsca, 3 trzecie miejsca i awans do finału PlusLigi :)
Komuś mało?
Komentarze (0)